Hołd ofierze bezprawia

14 maja mija 30 rocznica śmierci Grzegorza Przemyka, młodego chłopaka pobitego na śmierć przez milicjantów. Był synem Barbary Sadowskiej, poetki, działaczki opozycji. 12 maja 1983 roku wraz z kolegami świętował maturę na Placu Zamkowym w Warszawie. Został zatrzymany i pobity, a po trwających 2 dni męczarniach zmarł. W Polsce działy się wtedy absurdalne rzeczy (wszyscy chyba kojarzymy zdanie „bij tak, aby nie było śladów”) i również takie otoczyły sprawę śmierci Grzegorza. Władze dążyły do tego, aby karę za śmierć chłopaka ponieśli lekarze, a nie milicjanci. W wyniku dezinformacji winą obarczono sanitariuszy i lekarkę z karetki, która wiozła chłopaka do szpitala. Nieważne, jaki był – czy dobrze się uczył, czy był dobrym przyjacielem. Nieważne, czy zdążył osiągnąć coś w życiu, takie informacje nie są potrzebne, aby o nim pamiętać i uczyć na lekcjach historii, ponieważ nasuwa się oczywiste sformułowanie: ofiara przemocy i okrutnego bezprawia tamtych czasów. I to się dzieje – w 2008 roku został pośmiertnie odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w tym roku posłowie PiS proponują uczczenie pamięci maturzysty uchwałą sejmową oddającą hołd Grzegorzowi Przemykowi, który walce o wolną i niepodległą Polskę oddał najwyższą cenę – własne życie.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.