Czekoladowy orzeł może

Według obcokrajowców obywatele Polski to ponuracy. Począwszy od mody (ubieramy się na szaro), skończywszy na wszechobecnym marudzeniu i sztywnemu obchodzeniu świąt państwowych. Ponurzy Polacy mieli okazję wykazać się jednak dość sporym dystansem do siebie i nieco odmiennym sposobem świętowania. 2 maja obchodziliśmy Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Z tej okazji radiowa Trójka i Gazeta Wyborcza zorganizowała akcję pod hasłem Orzeł Może. Główną atrakcją miejskiego świętowania był ogromny orzeł wykonany z białej czekolady, różowe baloniki i ulotki zrzucane na miasta z helikoptera. Polacy, w tym politycy i osoby publiczne podzieliły się na dwa obozy. Jedni uważali akcję za błazenadę, pajacowanie i obrażanie symboli narodowych, inni za powiew świeżości i radości, lżejszą odmianę świętowania ważnych dni. W sprawie wypowiadał się między innymi o. Tadeusz Rydzyk, nazywając wydarzenie kpieniem z patriotyzmu. Tyle samo było głosów sprzeciwu, co poparcia. Zwolennicy twierdzili, że takie luźniejsze świętowanie udowadnia, że jesteśmy narodem radosnym, z poczuciem humoru. Może warto odłożyć spekulacje na bok. Na pewno proponowaną przez Gazetę Wyborczą i Trójkę akcją Orzeł Może zwrócono uwagę, że to święto istnieje, że warto mówić o polskości, nawet jeśli środki ku temu budzą kontrowersje.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.