1

2

3

4

5

 

Bardzo drogi koncert dla pani minister

Najwyższa Izba Kontroli weszła do ministerstwa sportu i turystyki. Wszystko w związku z kontrolą wydatkowania pieniędzy przez panią minister Joannę Mucha, która z budżetu przeznaczonego na promocję Euro 2012 zorganizowała koncert Madonny. Niestety cała sprawa jest dość podejrzana. Koncert został zrealizowany już po zakończeniu Euro, także nie mógł wiązać się z jego promocją. Jak się okazuje pani minister nie cieszy się poparciem, a podejmowane przez nią decyzje oburzają społeczeństwo. Kobieta nie zna się na sporcie, a pieniądze z budżetu na promocję sportu przeznacza na organizację koncertów. Jedynym plusem jest fakt, że koncert odbył się na stadionie. Pani minister tłumaczy się, że chciała zasilić budżet stadionu. Trudno tu o tym mówić i w to uwierzyć. Pani minister wywołuje wokół siebie coraz więcej głosów dezaprobaty. Już raz miała miejsce taka sytuacja i wszyscy sądzili, że premier Donald Tusk odwoła ją z funkcji. Jednak wtedy polityk wystosował tylko ostrzeżenie. Teraz jednak wszyscy mają nadzieję, że pożegna się ona z parlamentem. Jak donoszą obserwatorzy, jest ona na liście do reorganizacji rządu, którą zapowiada premier Donald Tusk. Tak naprawdę wielu zarzuca jej defraudację i sprzeniewierzanie pieniędzy państwa na własne przyjemności i rozrywki. Pani minister Joanna Mucha nie będzie najlepiej wspominana.

Zaproszenie do Prawa i Sprawiedliwości

Przemysław Wipler już po raz drugi zapraszała do partii Prawa i Sprawiedliwości znanego i cenionego polityka Jarosława Gowina, który został zdymisjonowany z funkcji ministra sprawiedliwości przez premiera Donalda Tuska. Wipler widzi w nim możliwość przeciągnięcia prawicowego elektoratu Platformy Obywatelskiej. Jarosław Gowin posiada jeszcze świetlaną przyszłość, jako polityk, ale z pewnością nie już, jako członek Platformy Obywatelskiej. Wipler widzi go w szeregach Prawa i Sprawiedliwości, partii o zasadach mocno konserwatywnych. Gowin jest osobą obdarzoną silnym kręgosłupem moralnym i tylko od niego zależy, jakie podejmie decyzje. Z tego, co wiadomo swoją dalszą przyszłość polityczną widzi w roli prezydenta miasta Krakowa. Ponad to na razie nie planuje rozstawiać się z Platformą Obywatelską. Z pewnością jego przejście w szeregi Prawa i Sprawiedliwości wpłynęłyby na zwiększenie szans wygranej wyborów przez tą partię. Gowin jest znany i szanowany przez wielu ludzi o prawicowych poglądach oraz znajdujących się w kręgach centralnych. A właśnie na wyborcach z centrum zależy Prawu i Sprawiedliwości. Może w postaci takiego polityka, jak Jarosław Gowin widzą możliwość przekonania ich do siebie. W końcu już coraz bardziej odcinają się od katastrofy smoleńskiej i skupiają na wyborach do parlamentu.

Wobec nowych matur

Maj jest okresem matur, dlatego też wielu polskich polityków i posłów wspomina, jak oni to niegdyś przystępowali do egzaminu dojrzałości. Z czym się wiązały ich problemy, jakie mieli w trakcie egzaminu. Politycy mówią o tym między innymi, jak udało im się zabłysnąć podczas matury, że nie ściągali, byli bardzo kreatywni. Podkreślają także, że zdanie obecnie matury nie sprawiłoby im większych trudności. Niektórzy wskazują na to, że potrzebowaliby miesiąca na przygotowanie się. Jednak część polityków zgodnie podkreśla fakt, że dzisiejsza matura nie jest już tym samym egzaminem, co był kiedyś. Obecnie uczy się dzieci rozwiązywania testów, a nie kreatywności, czy rozumienia czytanego tekstu. Pani Senyszyn podkreśla, że obecna matura jest tak naprawę łatwym egzaminem do sprawdzenia przez nauczycieli. Test nie wymaga nakładu godzinnej pracy, aby dowiedzieć się, czy odpowiedzi są prawidłowe. Ponad to daje maturzystą pewność, że zostali uczciwie ocenieni. Jednak nie rozwija. Jak mówi posłanka można przyjść na egzamin nieprzygotowanym, a i tak można liczyć na to, że któraś z zaznaczonych odpowiedzi będzie prawidłowa. Jednak posłowie nie mogą mieć pretensji tylko do nauczycieli i ich wygody. Należy pamiętać, że wszelkie zmiany są wynikiem działań politycznych i uchwał. Ministerstwo edukacji zajmuje się reformą szkolnictwa.

Nudna scena polityczna według Lisa

Jak się okazuje z wywiadu z Tomaszem Lisem, który jest naczelnym Newsweeka, Polacy są już zmęczeni sceną polityczną swojego kraju. Jest to rzeczywiście prawda. Od czasu do czasu coś się wydarzy, co porwie tłumy. Jednak nie są to żadne wydarzenia, które miałyby wpłynąć na jakiekolwiek zmiany w kraju. Politycy karmią nas papką przed wyborczą, dając kąski nieistotne dla większości ludzi. Toczą pseudo wojny na temat związków partnerskich, a zapominają o polityce prorodzinnej. W tym przypadku karmią obietnicami niemającymi prawa zaistnieć w rzeczywistości. Kraj potrzebuje potężnych zmian. A dostaje tylko wydłużenie wieku emerytalnego i rosnące bezrobocie wśród młodych ludzi. Wszyscy tracą wiarę w świetlaną przyszłość, a politycy polscy tkwią ciągle w tym samym martwym punkcie. Tomasz Lis wskazuje, że na scenie politycznej polski nie ma żadnej siły, która mogłaby porwać ludzi. Wszystko jest zastane i nudne. Może przyszedł czas na zmiany. Powinna pojawić się jakaś nowa partia i nowi ludzie, którzy mają pomysł na reformy tego kraju i nie będą się bać porażki. Tylko pytanie brzmi, czy naprawdę większość Polaków będzie gotowa na takie zmiany, czy się nie wystraszą i nie oddadzą swoich głosów znowu na osoby nudne i sprawdzone, jak Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. Może Ruch Palikota jest odpowiedzią na tą nudę.

Nieprzychylni pielgrzymce papieskiej

Jak się okazuje słowa Anny Grodzkiej, która jest posłem z ramienia partii Ruchu Palikota, na temat przyjazdu papieża do Polski nie wywarły, aż tak dużego wrażenie, jakby mogło się zdawać. Większość internautów porusza się raczej w tematyce jej transseksualizmu, aniżeli wchodzi w głębszą dyskusję na temat znaczenia pielgrzymki papieża do kraju. Anna Grodzka stwierdziła jednoznacznie, że nie będzie to nic innego, jak spektakl dla kościoła, który pochłonie z budżetu miliony złotych. Ona nie widzi w pielgrzymce papieża Franciszka do polski nic, co odznaczałoby się jakąś wartością. Zupełnie inaczej sprawa ma się z woli prezydenta, który pragnie zaprosić nowego papieża do Polski. Musimy pamiętać, że przez wiele lat funkcję tę sprawował Polak. Jego pontyfikat przyniósł bardzo wiele narodowi. Z pewnością pociągnął za sobą wiele zmian politycznych. Tak naprawdę papież zawsze pełni nie tylko funkcję duchową i przewodnika kościoła, ale także polityczną. Pod jego naporem wielu polityków może zmienić zdanie odnośnie prowadzonej polityki w kraju. Tak też się stało w naszym kraju. Papież Jan Paweł II przyczynił się do upadku reżimu komunistycznego i wywalczenia wolności. Wizyta papieża w kraju może mieć istotne znaczenie. Jednak politycy nie powinni zapominać o katolikach, którzy pokochali nowego następcę tronu piotrowego.

Nagonka polityczna na wójta gminy Pcim

Politycy Prawa i Sprawiedliwości są oburzeni poczynaniami wobec wójta gminy Pcim, Daniela Objatka. Uważają, że jest on prześladowany nie tylko przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, ale także rząd Platformy Obywatelskiej, która pragnie niszczyć ludzi cieszących się ogólnym poparciem i zaufaniem ludności. Wójt Objatek od dwóch lat boryka się z ciągłymi kontrolami. Jak twierdzi niekiedy zdarza się, że trzy kontrole dotyczą tej samej sprawy. Powiada także żartobliwie, że Centralne Biuro Antykorupcyjne mogłoby wynająć biuro w jego gminie i oszczędzić czasu pracownikom na dojazdy. W przeciągu dwóch lat został poddany szesnastu kontrolom, które zaburzyły pracę jego urzędu. Wszystko wynika z tego, że zaistniała podejrzenia przyjęcia przez wójta korzyści materialnych związanych z przetargiem na budowę stadionu orlików. Politycy Prawa i Sprawiedliwości są także oburzeni faktem zatrzymania wójta gminy Pcim przez prokuraturę na okres dwóch dni. Jak twierdzą jest on osobą o słabym stanie zdrowia i takie zatrzymania wpłynęło na niego negatywnie. Centralne Biuro Antykorupcyjne jednak nie przyznaje się do wystawienia nakazu zatrzymania. Twierdzą, że tylko przekazali prokuraturze wyniki śledztwa ujawniające pewnego rodzaju nieprawidłowości w funkcjonowaniu gminy. Politycy Prawa i Sprawiedliwości wykorzystali tą sprawę przeciw PO.

Komornicy zostaną zreformowani

Jarosław Gowin przekonuje, że nie zamierza opuszczać szeregów Platformy Obywatelskiej. Jego dymisja to jedno, natomiast odchodzić nie ma zamiaru. Twierdzi, że czuje się odpowiedzialny za większość w sejmie oraz za Polskę i naród. Dlatego też chce zostać w Platformie i pilnować, żeby nie za bardzo zboczyła ona ze swego kursu kierując się w stronę lewicowych poglądów. Jak twierdzi Gowin część konserwatywnego elektoratu już została utracona, a to w głównej mierze przez ustawę dotyczącą związków partnerskich. Jednak może nie będzie tak źle, gdyż rząd zaczął pracę nad umową partnerską kierując się właśnie w stronę konserwatywnej części społeczeństwa. Politycy muszą pamiętać o całości obywateli, a nie tylko kierować się korzyściami mniejszości. Zawsze trzeba umieć znaleźć właściwy kompromis na drodze negocjacji. Gowin podkreśla także, że występują pewne różnice między nim a premierem. Jego program wyborczy jest bliski innym partią. Jednak i tak pragnie zostać w Platformie. Ma nadzieję, że rząd podejmie w końcu ustawę reformującą pracę komorników tak, aby dać im większe możliwości, ale nie dopuścić do nadużyć z ich strony wobec osób poszkodowanych. Jest to jedna z priorytetowych spraw dla rządu. Były minister zostawił i przekazała wszystkie dokumenty swojemu następcy, aby przyspieszyć prace nad projektem.

Brak odwagi na zmianę ordynacji wyborczej

Niektórzy uważają, że ordynacja większościowa w wyborach do parlamentu dałaby przewagę partii, która by je wygrała i mogłaby wtedy jawnie rządzić bez problemów, że jest blokowana przez inne partie. Niestety, jeżeli chodzi o zmiany w wyborach, zarówno premier Donald Tusk, jak i Jarosław Kaczyński są przeciwni wprowadzeniu ordynacji większościowej. Obecnie nie liczy się to, że wygrała wybory Platforma Obywatelska. Żeby coś uchwalić potrzebna jest bezwzględna większość. Jakiekolwiek próby reform są hamowane przez inne ugrupowania. Dlatego tak często słyszymy od rządu o konieczności wprowadzenia reform, jednak nie udaje im się to ze względu na brak poparcie ze strony innych ugrupowań. Wydaje się, że ordynacja większościowa byłaby wybawieniem. Polacy mają dość już słuchania o tym, co trzeba zrobić, a nic się nie dzieje, nie zachodzą żadne zmiany. Polsce potrzeba reform, jednak obietnice rządowe nie są realizowane ze względu na brak poparcia innych partii. Jednak rządzący tak naprawdę boją się władzy. Wtedy byliby odpowiedzialny za wszelkie swoje decyzje polityczne i nie mogliby przekierowywać pretensji w stronę innych partii politycznych, które zablokowały ich reformy. Szkoda. Krajowi przydaliby się politycy, którzy nie baliby się zmian i potrafili rządzić. Potrzeba reform i ordynacja większościowa także jest jedną z nich.

Kłopoty byłego premiera Włoch

Były premier Włoch Silvio Berlusconi został skazany przez tamtejszy sąd na cztery lata pozbawienia wolności za oszustwa podatkowe. Jak twierdzi sam zainteresowany, padł on ofiarą nagonki politycznej, która ma na celu usunięcie jego z życia politycznego. Silvio Berlusconi postanowił się nie poddawać. Twierdzi, że musi on pozostać w rządzie i wspierać go swoją pracą, gdyż to on go utworzył. Wskazuje także na konieczność reform we włoskim sądownictwie, które jest zależne od polityków. Silvio Berlusconi popadł w niełaski po licznych aferach, których był głównym elementem. Oszustwa podatkowe popchnęły do tego, że stracił on duża część poparcia społecznego. Nawet na wiecu, w którym brał udział, wielu ludzi krzyczało na temat jego oszustw i domagali się kary. Silvio Berlusconi widzi jednak tylko to, że został on ofiarą nagonki politycznej i nienawiści wobec jego osoby. Jest on związany z partią centroprawicową Lud Wolności. Silvio Berlusconi odwołał się od wyroku, jednak został on utrzymany przez sąd apelacyjny. Wszyscy podkreślają, że był on uprzedzony do polityka i zapowiadają odwołanie się do wyroku do Sądu Najwyższego. Politycy z partii Lud Wolności podkreślają, że Silvio Berlusconi jest największym płatnikiem podatków w kraju i nie można go skazać za oszustwa z tego tytułu. Także mówią o politycznej nagonce na byłego premiera.

Historia lubi się powtarzać

Niektórzy powiadają, że historia lubi zataczać krąg. Odnosi się to głownie do odwołania przez premiera Donalda Tuska ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Obserwatorzy twierdzą, że była to najgorsza decyzja premiera. Gowin zaczął zyskiwać przychylność społeczną przez fakt, że nie dawał się wciągać w zalecenia rządowe i obstawał twardą ręką przy swoim. Podobna historia miała miejsce w gabinecie Jerzego Buzka, który tak postąpił z Lechem Kaczyńskim. Jak twierdzą analitycy, gdyby go nie odwołał, z pewnością tamten zająłby się karierą naukową, a jego brat Jarosław Kaczyński dawno znalazłby się na emeryturze politycznej. Tak się nie stało. Został zbudowany portret niezłomnego obrońcy praworządności i dzięki temu Lech Kaczyński mógł tworzyć Prawo i Sprawiedliwość. Partię, która pociągnęła za sobą tłumy wyborców. Obecnie sytuacja się powtarza w obrębie Platformy Obywatelskiej. Niektórzy pragną, aby Jarosław Gowin wystartował na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. Obserwatorzy twierdzą, że może on nie wygrać tych wyborów partyjnych, ale z pewnością stanie się politykiem, który będzie miał w przyszłości dużo więcej do powiedzenia w kraju, a niżeli Donald Tusk. Możliwe, że premier sam sobie wbił nóż w plecy odwołując ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina, który zyskał dużą przychylność społeczną.